 |
Nie udał się trenerski debiut Bogusława Baniaka. Na inaugurację piłkarskiej wiosny piłkarze lubelskiego Motoru przegrali z Sandecją Nowy Sącz 1:4 (0:3). Beniaminek, ale tylko z nazwy, już w pierwszej połowie zadał gospodarzom trzy bardzo mocne ciosy. Wygrał zasłużenie, prezentując poziom, jak na razie nieosiągalny dla żółto-biało-niebieskich.
Baniak wziął całą winę na siebie. - Szczególnie pierwsze 45 minut było tragiczne w wykonaniu moich piłkarzy. Chłopaki odbijali się od rywali jak od ściany. Jednak nie zostawię zespołu. Będziemy cały czas pracować - mówi Baniak. Nie od razu Kraków zbudowano, a Baniak musi naprawiać to, co zepsuli jego poprzednicy. Mimo takiego, a nie innego wyniku, w grze zespołu widać malutką poprawę. Za kadencji poprzedniego szkoleniowca Mirosława Kosowskiego lublinianie mieli ogromne kłopoty ze stwarzaniem sobie okazji do zdobycia goli. Wczoraj było pod tym względem o wiele lepiej, ale piłka tylko raz wpadła do siatki.
Goście mieli bardzo dobrze rozpracowanego rywala. W piątek na jednej z nieoficjalnych stron internetowych Sandecji, pojawiły się zdjęcia z ostatniego taktycznego treningu Motoru. Ale sztab trenerski lublinian "wkurzył" się dopiero wtedy, gdy przeczytał analizę ostatnich zajęć oraz obraną taktykę na mecz o punkty. Można było dowiedzieć się o słabych, jak i dobrych stronach każdego piłkarza Motoru. "Brudną" robotę wykonał pewnie jeden z lubelskich trenerów albo dziennikarzy. A przecież nie kala się własnego gniazda...
Spotkanie mogło nie dojść do skutku. Murawa godzinę przed meczem była zmrożona, ale z każdą minutą było coraz lepiej. Jednak Dariusz Wójtowicz, trener Sandecji, nie chciał grać. Obawiał się kontuzji. Sędziowie i delegat byli innego zdania. Wójtowicz może więc się cieszyć podwójnie. Ze zwycięstwa i braku urazów. Baniak chciał grać i ma smutniejszą minę. Przegrał, a kontuzji, jeszcze nie wiadomo jak groźnych, nabawili się Michał Maciejewski i Rafał Król.
Baniak w 77. min został ponadto przez sędziego odesłany na trybuny. Po "czerwieni" dla Mariusza Różalskiego goście musieli dokonać zmiany bramkarza, ale zbytnio się z tym nie spieszyli. Trwało to około siedmiu minut. Baniak zwrócił uwagę asystentowi, żeby szybciej przeprowadził zmianę, co nie spodobało się sędziemu głównemu.
Motor Lublin - Sandecja N. Sącz 1:4 (0:3)
Bramki: Białek 48 - Jonczyk 13, Kmiecik 20, Urban 40, Bębenek 66
Widzów: 2000
Sędziował: Jacek Zygmunt z Jarosławia
Motor: Gieresz - Syroka, Maciejewski (18 Lenart), Ptaszyński, Wojdyga - Żmuda, Król (46 Płaza) - Białek, Niemczyk (73 Adamiec), Popławski - Fundakowski. Trener: Bogusław Baniak.
Sandecja: Różalski - Makuch, Frohlich, Jędrszczyk, Choruzi - Jonczyk (68 Hlousek), Niane, Urban, Gawęcki, Bębenek (84 Janik) - Kmiecik (76 Kozioł).
Trener: Dariusz Wójtowicz.
Źródło: Kurier Lubelski
|